wtorek, 5 lipca 2016

Tajemniczy mężczyzna

Minęło pięć lat, odkąd ostatni raz widziano bohatera Olimpu. Posejdon był w głębokiej depresji a morza były niespokojne od ponad trzech lat. Wszyscy wierzyli, że Percy wróci sam. Myśleli, że będzie podróżować, zabije kilka potworów, odreaguje, a następnie wróci do Obozu. Ale po roku bez słowa,ludzie zaczeli się martwić.
Po dwóch latach, Zeus wysłał Myśliwych Artemidy na poszukiwania. Od jego zniknięcia, większość bogów puściło w niepamięć swoje urazy wobec Percy'ego, zdając sobie sprawę, że jego serce i intencje były czyste.
Po trzecim roku bez szczęścia w poszukiwaniach, zaczęto martwić się o jego bezpieczeństwo. Hades zapewnił Radę, że Percy wciąż żył, lecz nadal martwiono się.
Po czterech latach, zaczęto myśleć, że nigdy nie wróci. Był nieśmiertelny, ale przez brak kontaktu, wydawało się, że Percy chciał odciąć się od boskiego świata. Pomimo utraty nadziei, Łowczynie nadal szukały Percy'ego, głównie dlatego, że Thalia nigdy nie była taka sama, po zniknięciu Percy'ego. Dziewczyna wiedziała, że zdrada Annabeth zabolała go najbardziej, ale Percy, znikając, jeszcze bardziej zranił Thalię. Artemida również była wściekła ponieważ półbogowi  udawało się unikać jej Łowczyń. One niegdy nie zawiodły. Do czasu, gdy Percy Jackson zniknął. Chłopak jakby zniknął z powierzchni Ziemi. Blisko, ale nie do końca.
Dwa lata po zniknięciu Percy'ego, półbogowie zaczęli pojawiać się w Obozie Herosów, pozornie sami. Mówili oni, że zostali znalezieni przez mężczyznę, który pomógł im w podróży do Obozu, ale nie chciał z nimi do niego wejść. Herosi mieli nadzieję, że to Percy, lecz kiedy półbogowie opisywali go, mówili, że ma brązowe włosy i brązowe oczy, miażdżąc ich nadzieję, że Percy był w pobliżu.
Po połowie tuzina półbogów, którzy pojawiali się w Obozie w towarzystwie tajemniczego mężczyzny, bogowie zaczęli się zastanawiać, kim był i dlaczego ratował herosów. Mężczyźnie udało się nawet doprowadzić dziewczyny do obozowiska Łowczyń, znikając, nim Łowczynie zauważyły, że nowa dziewczyna weszła do obozu, co rozwścieczyło Artemidę ogromnie. Kiedy bogini prosiła dziewczyny, by te opowiedziały jej swoje historie, zwykle mówiły przerażające opowieści o nadużyciach, zarówno fizycznych, jak i seksualnych. Mówiły, że mężczyzna pojawiał się i ratował je, sprawiając okropny los ich oprawcom. Pytane o niego, młode dziewczyny uśmiechały się, mówiąc, że był miły i opiekuńczy, jak starszy brat, który przyszedł im z pomocą. Kiedy opisywały tego człowieka, dawały taki sam opis, jak obozowicze, brązowe włosy i brązowe oczy. Jedyną wskazówka jego osobowości było jego imię, Blake. Pomimo tego, jak zła była Artemida, że mężczyzna zdołał wejść do jej obozowiska niezauważony,bogini nie mogła zaprzeczyć, że posiadała do niego niewielką ilość szacunku. Z opowieści młodych dziewcząt wynikało, że mężczyzna zajmował się ich oprawcami w sposób, który był równie, jeśli nie bardziej brutalny, jak to, co ona by im zrobiła.
Zeus nakazał odnalezienie tego mężczyzny i dostarczenie go na Olimp, aby jego tożsamość mogła zostać ujawniona. Mimo starań, ani Łowczynie, ani bogowie, wysłani, by go znaleźć, nie mogli tego zrobić. Był zagadką. Pojawiał się, gdy półbogowie go potrzebowali, ale znikał, nim ktoś mógł odkryć jego tożsamość lub pochodzenie.
Obecnie, Łowczynie śledziły Echidnę i Chimerę, w pobliżu Chicago. W trakcie podróży, zostały zaatakowane przez małą armie potworów, składającą się z Cyklopów, Drakain, Empuz i Piekielnych Psów. Kilka z myśliwych zostało rannych, gdy zostały zaatakowane z zaskoczenia. Pozostałe Łowczynie próbowały chronić swoje ranne towarzyszki, ale zostały przytłoczone samą liczbą potworów.
Thalia strzelała z łuku tak szybko, jak tylko mogła, ale potwory zbliżał się szybciej. Kiedy zwolniła, nie zauważyła Cyklopa zakradającego się z jej strony. Artemida to zauważyła,ale nie zdążyłaby dotrzeć do niej na czas. Thalia odwróciła się, w samą porę by zobaczyć, jak ręka potwora unosi się, by ją zgnieść. Przygotowała się na śmierć, przymykając oczy. Uderzenie nigdy nie nadeszło. Otworzyła oczy, by zobaczyć strzałę wbitą w czoło Cyklopa, nim ten rozsypał się w pył. W szoku zauważyła, że strzała nie była srebrna lecz czarna.
Córka Zeusa odwróciła się i zobaczyła, jak potwory stają się celami strzał, gdy tylko zbliżą się do Łowczyń na dziesięć stóp. Spojrzała na prawo, aby zobaczyć człowieka, który strzelał strzały z prędkością i dokładnością rywalizującą nawet z najlepszymi myśliwymi. Armia potworów zdawała się wreszcie zauważyć mężczyznę, wysyłając falę potworów ku niemu.
Zamiast się bronić, mężczyzna przywiązał łuk do swoich pleców. Spokojnie wyciągnął dwa złote noże myśliwskie i, kiedy potwory były dziesięć stóp od niego, sprawił, że stanęły w ogniu.
Łowczynie patrzyły z podziwem, jak tajemniczy mężczyzna dziesiątkową armię potworów. Były oszołomione prędkością i gracją z jaką walczył. Jego technika była bezbłędna, gdy zabijał potwora za potworem, tracąc mniej niż sekundę, by zająć się kolejnym.Łowczynie zaczęły myśleć, że był bogiem, który przyszedł, aby im pomóc.
Po zabiciu ostatniej Empuzy, mężczyzna schował noże i zwrócił się do niewielkiej liczby potworów, które wciąż walczyły z Łowczyniami. Zapalił swoje ręce i wysłał dwie, ogromne kule ognia w środek wrogów. Nieliczne, które przetrwały, zostały szybko zestrzelone srebrnymi strzałkami Łowczyń.
Gdy ostatni potwór rozsypał się w pył, Łowczynie ukłoniły się mężczyźnie, który upadł na kolano. Wiedział, co się stanie. Błysk srebra pojawił się przed nim, a chwilę później stała tam bogini Artemida, celując w niego sztyletem. Była zaskoczona, że mężczyzna już klęczał.
- Kim jesteś? – warknęła na niego.
- Powiem ci, lecz nie jest to przeznaczone dla uszu twoich Łowczyń – powiedział z szacunkiem, nie podnosząc głowy.
- Dlaczego? – Artemis zmrużyła oczy.
Człowiek, trzymając głowę pochyloną, wyciągnął rękę w stronę bogini, by ta mogła zobaczyć.
- Szukam Lady Diany, a twoje Łowczynie nie mogą wiedzieć, skąd pochodzę – powiedział tonem pełnym szacunku.
Artemida była zaskoczona. Spojrzała na jego ramię i zobaczyła tam, wypalone, SPQR wraz z kreskami za każdy rok służby. Jednak była tam tylko jedna linia, co było dziwne dla tak starego półboga. Ale to, co najbardziej nią wstrząsneło było to, że zamiast jednego symbolu swoje boskiego rodzica miał dwa. I to symbole dwóch najmniej prawdopodobnych bogiń, tych, które nigdy nie miały półboskiego dziecka. Symbole Westy i Junony były wyraźnie widoczne na jego ramieniu.
- Dlaczego masz symbole Westy i Junony na ramieniu? – spytała podejrzliwie.
-  One są moimi patronkami. Nie rozmawiałem ze swoim ojcem od wielu lat – powiedział mężczyzna smutno, wzdychając.
Artemis chciał go przesłuchać  na ten temat, ale postanowiłem poczekać.
- Dlaczego tu jesteś? – zapytała
- Przyprowadzałem młodą dziewczynę do twojego obozu, gdy zobaczyłem, że potwory zaskoczyły twoje Łowczynie, pani. Dziewczyna jest ukryta w krzakach, sto jardów po mojej lewej. Powiedziałem jej, by czekała, aż potwory zginął, wtedy po nią przyjdę. - On powiedział spokojnie.
- Pokaż mi swoją twarz! – zażądała Artemida, zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie był to mężczyzna, któremu nikomu nie udało się zlokalizować.
Spojrzał w górę, a ona zobaczyła brązowe oczy i brązowe włosy.
- Jesteś człowiekiem, który ratował półbogów, unikając bogów. Jak śmiesz wchodzić do mojego obozowiska bez mojej zgody?! – syknęła z oburzeniem.
Mężczyzna spojrzał prosto w srebrne oczy bogini.
- Nie miałem na myśli braku szacunku, Pani Artemis. Ja po prostu chciałem się upewnić, że te dziewczyny będą bezpieczne. Ich życie nie było dobre, gdy je znalazłem. Nie zabierałem ich do Obozu Herosów, ponieważ nie sądziłem, by dobrze się czuły w pobliżu męskich półbogów.
Coś w jego twarzy, z jakiegoś powodu, wydawało się bardzo znajome Artemidzie, lecz nie mogła wymyślić, gdzie wcześniej widziała tego człowieka.
Zmrużyła oczy, patrząc na niego, ale nie mogła wyczuć kłamstwa w jego słowach. Postanowiła zabrać go na Olimp, gdzie Rada będzie mogła zdecydować o jego losie.
 Kazała mu iść za sobą, z powrotem do jej obozowiska. Kiedy tylko dotarli do obozu, trzy najnowsze Łowczynie rzuciły się na niego, piszcząc z zachwytu.
- Blake! – krzyczały, przytulając go mocno.
Artemis patrzyła na to, zszokowana. Były one Łowczyniami, które pojawiły się w obozie całkiem niedawno i wszystkie bały się mężczyzn. Nigdy nie widziała ich tak szczęśliwych.
Chłopak, Blake, uśmiechnął się do dziewczyn.
- Widzę, że znalazłyście to dom, Christy, Megan i Diano – powiedział, szczęśliwym tonem.
Artemida wysłała dwie Łowczynie, by przyprowadziły dziewczynkę ukrytą w lesie i poleciła Blake'owi pójść za nią do jej namiotu, gdy już udało mu się uwolnić od wesołych dziewczynek. Spojrzał w górę, by zobaczyć Łowczynie patrzące na niego, niektóre spojrzały na niego zdezorientowane, inne zaskoczone. Podążył za Artemidą do jej namiotu.
Artemi nieufnie zmierzyła mężczyzne wzrokiem.
- Mówisz, że jesteś Rzymianinem, mimo to wydajesz się być w pełni świadomy Greków. Wyjaśnij! – zażądała.
Blake ostrożnie spojrzał na boginię, wzdychając.
- Nigdy nie powiedziałem, że jestem Rzymianinem, pani Artemido. Z tego, co moje patronki mi powiedziały wynika, że jestem inny. Podobno ojciec odwiedził moją matkę w dwóch aspektach, a nie jednym. Gdy zobaczyła ojca, zobaczyła połączenie obu aspektów. Zatem podobno jestem dzieckiem i Grecji, i Rzymu.
- To nie jest możliwe – stwierdziła. Bogini zamigotała, a po chwili stała przed nim w jej rzymskim aspekcie, jako Diana.
 – Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? – spytała podejrzliwie, w łacinie.
- Ja wiem tylko to, co powiedziały mi moje patronki. Nie wiedziałem jeszcze kilka lat temu – odpowiedział jej płynnie.
Diana zmieniła się z powrotem w Artemidę i spojrzała na mężczyznę, zmylona. Był pierwszym takim półbogiem w historii.
- Kim jest twój ojciec? – spytała, mniej groźnie.
- Przykro mi, pani Artemis, ale nie mogę tego ujawnić. Moje patronki powiedziały mi, bym zachował tę informacje dla siebie dla siebie – mężczyzna spojrzał na nią przepraszająco.
- Śmiesz sprzeciwiać się bogini? – Artemida zmrużyła oczy.
- Powiedziałbym ale nie mogę sprzeciwiać się moim patronkom.
Artemida spojrzała na Blake, jej oczy nadal zmrużone. Postanowiła sprawdzić jego wspomnienia. Tak szybko, jak spróbowała to zrobić, tak szybko znów była w szoku, znajdując jego wspomnienia zablokowane. Spojrzała na Blake'a, aby zobaczyć brązowe oczy świecące mocą. Jej oczy rozszerzyły się zanim skrzywiła się.
- Mogłabym cie po prostu zabić – zagroziła bogini.
Zaskakująco, Blake wzruszył ramionami.
- Śmiało, jeśli musisz. Widziałem zbyt dużo strasznych rzeczy na tym świecie, jak na jedno życie.
Oczy Artemidy rozszerzyły się, nim zaszydziła: - Bardzo dobrze, zabiorę cię na Olimp, gdzie mój ojciec zdecyduje o twoim losie.
Blake wyglądał na zmartwionego przez chwile, ale potem uśmiechnął się.
- A co powiesz na umowę?
- A co ty masz, co ja chcę? – Artemida uniosła brwi.
- Proponuję zakład. Jeśli pokonasz mnie w konkursie łucznictwa, powiem ci wszystko, co będziesz chciała wiedzieć, i zabierzesz mnie na Olimp. Jednak, jeśli ja wygram, to zostawisz mnie w spokoju do czasu aż znów się spotkamy– powiedział Blake z nadzieją.
Artemida roześmiała się.
- Myślisz, że możesz pokonać boginię łucznictwa w jej konkurencji? Jesteś tylko kolejnym, głupim człowiekiem. Przyjmuje wyzwanie, chłopcze.
Blake uśmiechnął się i skinął głową. Artemida skrzywiła się, ale zaprowadziła mężczyznę na arenę łuczniczą. Łowczynie zebrały się wokół nich z uśmieszkami, oczekując poniżenia mężczyzny.
- Dziesięć strzał, wystrzelonych w sposób ciągły. Kto będzie bardziej dokładny, wygrywa – powiedziała z uśmiechem Artemida.
Blake skinął głową i wyciągnął zza pleców swój łuk i strzały.
- Start! – krzyknęła Thalia.
Zarówno Artemida i mężczyzna wystrzeliwali strzały z niezwykłą szybkością. W ciągu kilku sekund, oboje skończyli. Artemida wpatrywała się w jej twór triumfalnie, nawet nie poświęcając czasu, by spojrzeć na człowieka.
- T... To... To re... remis – jąkała się Thalia.
Artemida zamarła. Spojrzała na cel Blake'a i zobaczyła identyczną formację.
- Przepraszam, że cię wyzwałem, pani, ale ponieważ nie przegrałem, nie pójdę na Olimp – powiedział Blake przepraszająco, cofając się o krok. Artemida spojrzała na niego w szoku, ale zanim mogła coś powiedzieć mężczyzna zniknął w błysku ognia.
Bogini spojrzała na miejsce, z którego zniknął mężczyzna, zdezorientowana. Mógł uciec, kiedy tylko chciał. Czy on po prostu chciał ja upokorzyć?
- Zostajemy to na noc. Muszę iść na Olimp! – rozkazała wściekła oszołomionym Łowczyniom, nim zniknęła w błysku srebra. Gdy tylko Rada się zebrała, trzynastka bogów i bogiń spojrzała wyczekująco na Artemidę.
- Dlaczego zwołałaś to zebranie, córko?! – zawołał Zeus.
- Miałam mężczyznę, który ratował półbogów w ciągu ostatnich kilku lat, w swoim obozie – powiedziała Artemida cicho.
- Wiec dlaczego nie jest on przed Radą? – zażądał odpowiedzi, a jego oczy rozszerzyły się.
Artemis spojrzała na ziemię.
- Wyzwał mnie do zwodów w łucznictwie. Stawka była taka, że jeśli przegra, spokojnie przyjdzie na Olimp, a jeśli wygra, to pozwolę mu w spokoju odejść - powiedziała Artemida, spoglądając na ziemię.
- Cóż... To dlaczego go tu nie ma? - spytał Zeus, patrząc na nią dziwnie.
- O bogowie... Przegrałaś, prawda? – zaśmiał się Apollo.
- Nie przegrałam! Był remis! – warknęła, patrząc na brata ze wściekłością.
Apollo nadal śmiał się głośno, a kilka innych bogów dołączyło do niego, śmiejąc się z pychy wściekłej bogini .
Zanim ktokolwiek mógł coś powiedzieć, Artemida odwróciła się i spojrzała w oczy Hery.
- Ale, ojcze, znam dwie osoby, które znały jego tożsamość od samego początku.
- Co?! Kto zna tego mężczyznę?! – krzyknął Zeus ze złością.
- Spytaj swojej żony. Najwyraźniej ona i Hestia są patronkami tego mężczyzny - Artemida zmrużyła oczy, na Herę.
- Co? Skąd znasz tego człowieka? – warknął Zeus, patrząc na żonę z wyrazem wściekłości na twarzy.
- On jest naszym mistrzem. Jego tożsamość jest tajemnicą, którą nie będziemy się dzielić – powiedziała z uśmiechem Hera, a Hestia przytaknęła jej.
- Jak śmiałyście ukrywać te informacje przed Olimpem? Ten mężczyzna może stać się zagrożeniem, musi być natychmiast sprowadzony tutaj! – ryknął Zeus.
- On jest naszym mistrzem - powtórzyła królowa bogów, kręcąc głową. - Jak mógłby być zagrożeniem dla Olimpu? On jest wierny nam – dodała z niedowierzaniem.
- Sprowadzisz go na Olimp, czy mam go zrzucić do Tartaru na wieczność?! – krzyknął król bogów, już czerwony na twarzy.
- Nie zrobisz tego. On jest pod naszą ochroną! – syknęła Hera rozwścieczona, wstając, a Hestia jej przytaknęła. Ich oczy świeciły gniewem.
Zeus wydawał się wstrząsinięty ich opiekuńczością.
- Macie natychmiast przyprowadzić go na Olimp albo rozkażę Artemidzie polować na tego mężczyzne.  Wyślę również każdego boga i boginię, by zabili go, gdy tylko go zobaczą. - zagroził Zeus.
Hera wyglądała na gotową, by zaatakować męża, lecz Hestia położyła dłoń na jej ramieniu.
- Nadszedł czas, by wrócił do domu, siostro. Mógłby wznowić swoje misje – bogini paleniska powiedziała cicho, na co Hera skrzywiła się, nim odwróciła się w stronę męża.
- Przyprowadzimy go na Olimp, ale nie będziecie mogli go dotknąć. Pozwolisz mu odejść w spokoju i każdy w tym pokoju przysięgnie nie ujawniać jego tożsamości . On jest naszym mistrzem i zostanie anonimowy. - powiedziała mu.
Zeus był zszokowany, lecz zmrużył oczy.
- Dobrze, Hero. Zgodzę się z twoimi warunkami, dopóki mężczyzna nie będzie zagrożeniem - powiedział, jakby w szoku, mrużąc oczy. - powiedział król bogów.
- Przysięgnijcie na Styks. Wszyscy. Albo go ukryjemy tam, gdzie nigdy go nie znajdziecie i będziesz miał dwóch nowych wrogów w Radzie! – syknęła Hera na Zeusa.
Nozdrza Zeusa rozszerzyły się, lecz Posejdon położył rękę na ramieniu brata w uspokajającym geście.
- Uspokój się, bracie. Mówią, że nie jest on zagrożeniem, więc ich warunki są do przyjęcia.- powiedział bóg mórz.
Zeus wyglądał jakby chciał się kłócić, lecz westchnął:
- Dobrze. Rada przysięga na rzekę Styks, żono.
Grzmot huknął na zewnątrz Sali Tronowej. Hera uśmiechnęła się triumfalnie i zniknęła w błysku światła. Pojawiła się chwilę później z mężczyzną o brązowych włosach i brązowych oczach, który rozejrzał się po pomieszczeniu, zmylony.
- Dlaczego tu jestem? – spytał podejrzliwie.
- Nie miałyśmy wyboru - Hera powiedziała, patrząc na niego ze smutkiem. - Chcieli na ciebie polować a póżniej zabić cię. Najwyraźniej Artemida nie mogła pogodzić się z faktem, że nie pokonała cię w łucznictwie – powiedziała, patrząc na Artemis, która odwróciła wzrok.
Mężczyzna spojrzał na wszystkich, wściekły.
- Co? Nie zrobiłem już wystarczająco dużo dla Olimpu? Nie mogę mieć pięciu lat spokoju?! – spytał gniewnie.
- Co masz na myśli, chłopcze? Nigdy wcześniej cię tu nie było – Artemida zdrwiła
 - Uważaj, co mówisz do mojego mistrza, Artemido - powiedziała Hera, uśmiechając się do przybranej córki. - Gdyby nie on, mogłabyś nadal tkwić pod sklepieniem nieba.
Oczy Artemidy rozszerzyły się, gdy Hera pstryknęła oczami. Mężczyzna zaczął się zmieniać, jego włosy stały się czarne, a oczy zielono-morskie, takie, jak kiedyś, tyle że teraz miał w nich brązowe przebłyski.
- Perseusz?– szepnęła Artemida.
***************************************************************
Jeśli nie będzie żadnego komętarza historia ta nie będzie kontynuowana.

wtorek, 28 czerwca 2016

Zdrada

Olimpijscy bogowie i boginie wbiegli do Sali Tronowej na Olimpie spodziewając się walki z tytanem Kronosem. Lecz kiedy otworzyli drzwi, ujrzeli widok, którego nikt się nie spodziewał. Luke Castellan, będący gospodarzem Kronosa, leżał nieruchomo na podłodze, najwyrażniej martwy. Percy Jackson stał nad Annabeth Chase trzymając miecz na jej gardle. Żaden z olimpijczyków nie zauważył łez spadających z jego oczu. Gdy Annabeth zauważyła bogów, szybko zawołała o pomoc.
-Mamo, prosze pomóż mi. Percy próbuje mnie zabić. To on jest zdrajcą - Annabeth wrzasneła brzmiąc bezradnie.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, Atena wysłała podmuch energi na syna Posejdona, powalając go z nóg. Annabeth wyjeła sztylet i skierowałą go na miejsce pod lewą pachą Percy'ego. Zanim zdążyła go dźgnąć nożem, srebrna strzała poleciałą w powietrzu, wbijając się w ramie córki Ateny, w którym trzymałą sztylet . Dzięki czemu nóż upadł na podłogę.
-Kłamiesz suko - spluneła kulejąca nastolatka w stebrnej kurtce. Thalia Grace, porucznik łowców Artemidy stała wpatrując się w blondwłosą półboginie.
Atena chciała zaatakować dziewczynę, ale piorun i trójząb zostały skierowane w jej strone.
-Dość- Zeus rykną.
-Thalia, wyjaśnij co się dzieje - Król bogów nakazał wzburzonym tonem.
-Po piersze, trzeba powstrzymać Annabeth. To ona jest zdrajcą i zabije Perc'ego przy pierwszej okazji. - Powiedziała Thalia wskazując na półprzytomnoego Percy'ego Jacksona na podłodze soli tronowej.
-Kłamiesz. Wyraźnie widzieliśmy jak Jackson próbował zabić moją córke. - Atena sykneła.
-Cisza! - Wrzasną Zeus - Ares, przytrzymaj dziewczyna. Apollo,  sprawdź co z Jacksonem. - Zeus warknął wcześniej pokazując Thali gestem aby kontynuowała.
Ares pstryknął palcami i Annabeth była związana za pomocą kajdan z niebiańskiego brązu, natomiast Apollo pomagał Percy'emu, który zaczął odzyskiwać przytomność.
-Annabeth, Percy i ja byliśmy na naszej drodze do sali tronowej, podążając za Kronosem. Przed drzwiami, posąg Hery przewrócił się na moją nogę. Percy próbował mi pomóc ale Annabeth zaciągneła go środka mówiąc mu, że nie było czasu. Kiedy starałam się oswobodzić, usłyszałam Percy'ego walczacego z królem tytanów. Udało mi się uwolnić i  zaciągnąć się do drzwi sali tronowej w samą pore, by zobaczyć jak Annabeth skrada się za Percy'm i dźga go w dolną część pleców. Annabeth wydawała się wstrząśnięta tym, że ostrze odbiło się. Usłyszłam jak mówi, że to było miejsce gdzie jest pięta achillesowa Kronosa/Luke'a. Percy odwrócił się i wbił miecz w miejsce gdzie znajdował się słaby punkt Luke'a.Potem Annabeth zaczeła atakować Percy'ego, krzycząc, że zabił miłość jej życia. Percy szybko rozbroił ją i położył jej miecz na gardle. Kiedy zapytała, na co czeka, Percy powiedział jej, że to nie on zdecyduje o jej losie.
Percy'emu udało się stanąć na nogi i potykając się podszedł do Thali, która była teraz w stanie stać ponieważ Apollo wyleczył jej nogę. Jak tylko dotarł do niej objął ją mocno, szepcząc podziękowanie, a z jego oczu nadal płyneły łzy. Thalia, która także płakała, przytuliła kuzyna tak samo mocna. Gdy syn Posejdona i córka Zeusa usiedli przy kominku, olimpijczycy zaczeli zaprawiać uszkodzone trony i salę tronową. Zdrada Annabeth została dowodniona poprzez obejrzenie jej wspomnień, w których bogowie zobaczyli, że byłam zdrajczynią od samego początku. Za karę została skazana na wieczność w Tartarze.
Gdy sala tronowa została naprawiona, bogowie przynieśli tam wszystkich ocalałych półbogów, wraz ze wszystkimi cyklopami i duchami natury, którzy walczyli, na ceremonie nagradzania. W czasie gdy Zeus mówił na temat odwagi bogów, Percy pocieszał swoją kuzynkę, która nadal płakała z powodu zdrady najlepszej przyjaciółki. Tej samej dziewczyny, w której godzinę wcześniej Percy był beznadziejnie zakochany. Jego twarz ukazywała jedynie brak nadziaji. Oczy straciły wesołość i światło, stając się martwe i zagubione.
Percy otrząsnął się z zamyslenia, gdy bogowie zaczel mówić o półbogach. Hestia, która siedziałą w pobliżu Thali i Percy'ego, gestem nakazała im podejść bliżej, aby usłyszeli, co ma do powiedzenia Zeus.
Zeus wezwał Tysona, przyrodniego brata Perc'ego, będącego cyklopem aby wystąpił na przód. Król bogów wyznaczył Tysona generałem armii Olimpu; liderm Armii Cyklopów w czasach wojny. Gdy Zeus zaoferował cyklopowi broń jaką tylko będzie chciał, Tyson wybrał kij. Większość obecnych zachichotała na żądanie, ale Percy patrzył tępo przed siebie.
Grover zoztał powołany nowym Panem Dzikiej Natury i otrzymał miejsce w Radzie Starszych Kopytnych. Zemdlał ,gdy tylko to usłyszał.
Następna była Thalia. Obiecano jej wszelką pomoc w uzupełnieniu szeregu myśliwych.
-Percy Jackson! - Zawołał Posejdon, a jego głos szybko uciszył wszystkie rozmowy.
Percy podszedł do przodu, kłaniając się pierwsze do Zeusa, następnie ukląkł u stóp ojca. Każdy patrzył na syna Posejdona, który trzymał głowę nisko pochyloną, nie zdradzając swoich emocji.
-Powstań mój synu -Posejdon powiedział.
Percy wstał, rysy jego twarzy nie pokazywały żadnych uczuć.
-Wielki heros zasługuje na nagrode  - Posejdon powiedział - Czy znajdzie się ktoś, kto odmówi tego mojemu synowi ?
Pytanie to spotkało się z milczeniem.
- Rada się zgadza - powiedział Zeus - Percy Jacksonie, dostaniesz prezent od bogów.
Percy podniósł wzrok powoli.
- Dowolny? -Spytał
Zeus ponuro skiną głową.
- Wiem, o co poprosisz. Największy z darów. Tak, jeśli chcesz, możesz to dostać. Bogowie nie obdarowali tym żadnego śmiertelnego herosa od wielu stuleci, ale, Perseuszu Jacksonie... Jeśli tego pragniesz, możesz zostać bogiem. Możesz przez wieczność służyć jako porucznik swojego ojca.
Percy nie wachał się.
- Dziękuje Panie Zeus, ale nie . - Powiedział beznamiętnie.
- Nie ? - Zeus warkną - Ty odrzucasz nasz hojny dar ?
- Rozumiem, że to nieoczekiwane Panie. Ale chciałbym pewien dar. Obiecujecie spełnić moje życzenie ? - Percy spytatał spokojnie.
Zeus spojrzał na niego nieufnie.
- Jeśli to jest w naszej mocy- król bogów powiedział.
- To jest, i to jest mniej trudne niż zmienienie mnie w boga. Ale musicie przysiąc na styks - Percy dodał.
- Że co ? - wykrzykną Dionizos - Nie ufasz nam ?
Percy odwrócił się i spojrzał na Hadesa.
- Ktoś mi kiedyś powiedział, że zawsze należy żądać uroczystej przysięgi- odrzekł syn Posejdona
- Przyznaje się- Hades uśmiechną się
- Doskonale - warkną Zeus - W imieniu Rady przysięgam na rzekę Styks, że spełnimy twoją rozsądną prośbe, tak długo, jest to w naszej mocy.
Grzmot hukną na zewnątrz.
- Sczerze, Panie Zeus, potrzebuje troche więcej czasu w świeci śmiertelników. Wszystko to co myślałem, że znałem okazało się kłamstwem. Chociaż chciałbym być nieśmiertelny, wolałbym nie być związany z dawnymi prawami. Częścią pierwszą mojego życzenia jest przyznanie mi częściowej nieśmiertelności takiej jaką mają myśliwi Artemidy. Chciałbym również aby w Obozie Półkrwi zostały zbudowane domki dla dzieci wszystkich bogów zarówno głównych jak i pomniejszych. Myślę, że mój kuzyn, Nico, okazał się bardziej niż godzien posiadania własnej kabiny - Percy zaczął, zanim mu przerwano.
- Zaliczasz mnie do pomniejszych bogów? - wrzasną Hades.
Niespodziewanie, Percy uśmiechną się.
- Nie wuju. Chciałem się upewnić, że Nico dostanie własny domek. Ja jeszcze nie skończyłem mówić. - Powiedział ze spokojem.
Oczy Hadesa rozszerzyły się, zanim zwężyły się ponownie patrząc na Percy'ego, czekając aż półbóg zacznie znowu mówić.
- Chce aby pomniejsi bogowie, którzy przystąpili do tytanów zostali ułaskawieni tylko ten jeden raz. Pragnę również aby neutralni tytani tacy jak Kalipso i Leto zostali uwolnieni ze swoich więzień. I wreszcie, chciałbym aby zarówno wuj Hades jak i ciocia Hestia mieli spowrotem swoje trony.To jest moje życzenie. - Percy zakończył przed powrotem do pozycji klęczącej u stóp swego ojca.
- To wszystko ? - Zeus prychną.
- Percy -  powiedział Posejdon - Prosisz o wiele.
- Wiąże was przysięga. Was wszystkich. - Percy powiedział spokojnie.
Rada milczała. Percy sporzał w góre, aby zobaczyć wiele różnych wspomnień. Niektórzy wydawali się źli, inni zdezorientowani. Percy zwrócił uwagę na srebrne oczy Artemis wpatrujące się w niego. Nie potafił powiedziać, co ona myśli, ale szybko odwrócił wzrok decydując, iż informacja ta nie była warta stania się jackelopą.
- Chcesz nieśmiertelności, ale i  wolności od dawnych praw. Możesz stać się niebezpiecznym wrogiem jeśli w miaru upływu czasu twoja lojalność się zmieni. - Powiedział król bogów.
Percy wstał z jego miejsca u stóp ojca i spokojnie podszedł do tronu Zeusa, gdzie ukląkł.
- Ja, Perseusz Jackson, przysięgam na rzekę Styks, pozostać zawsze lojalnym wobec Olimpu i bronić go jeśli będzie to potrzebne. - Percy powiedział poważnie.
Grzmot znów hukną, uszczelniając przysięge.
Olimpijczycy spojrzeli na syna Posejdona w szoku, wszyscy z wyjątkiem Ateny nadal wściekłej, że jej córka jest zdrajczynią. Wciąż nienawidziłą Percy'ego ale była przede wszystkim zażenowana, iż nie zauważyła wcześniej, że jej córka jest zdrajcą.
Gniew Zeusa wydawał się szybko zmniejszać po przysiędze Percy'ego. Był zły na syna Posejdona za to, że śmiał mu rozkazywać, ale teraz miał bardzo silnego półboga do dyspozycji i zdecydował, że korzyści przeważają nad wadami.
- Bardzo dobrze Perseuszu. Rada spełni twoją wole. - Zeus zagrzmiał, w tym samym momęcie gdy dwa nowe trony pojawiły się.
Hades spojrzał dziwnie na Percy'ego przed daniem mu niechętnego ukłonu uznania. Hestia podeszła do bratanka i przytuliła go mocno.
- Dziękuję Perseuszu. Jeśli kiedykolwiek potrzebujesz pomocy, zapraszam do paleniska, będe tam dla ciebie. - Wyszeptała Hestia przed złożeniem pocałunku na jego policzku i podejściem do swojego nowego tronu. Na twarzy Percy'ego na sekundę pokazał się mały uśmiech zanim ból zdrady zetarł go z twarzy.
Percy wrócił do pozycji klęczącej u stóp Zeusa, czekając na pozwolenie aby mógł odejść.
- Artemis, prosze podejdź tu córko. - Zeus ogłosił
Bogini zmrużyła nieco oczy, ale wstała z tronu i podeszła do miejsca, gdzie klęczał Percy.
- Najprościej będzie, jeśli dasz Perseuszowi nieśmiertelność, taką samą jaką mają twoi myśliwi. - Poprosił Zeus.
Artemida skineła głową i dotkneła ramienia Percy'ego, powodując, iż świecił się na srebno  przez kilka sekund.
- Dziękuje Pani Artemis. - Syn Posejdona powiedział uprzejmie.
Bogini patrzyła na niego przez chwile po czym kiwneła głową i powróciła do swojego tronu.
- Wierzę, że ceremonia jest zakończona. Nowe domki w Obozie Półkrwi zostaną zbudowane, a neutralni tytani zostaną zwolnieni tak szybko jak to możliwe. Teraz będziemy świętować nasze zwycięstwo. - zagrzmiał władca bogów.
Apollo, Dionizos oraz Hermes uśmiechneli się i znikneli. Kiedy otworzono drzwi sali tronowej, bogowie i herosi zostali przywitani ogromną ilością jedzenia i wina.  Ludzie zaczeli wychodzić i przyłączć się do przyjęcia.
Percy trzymał sie z tyłu czekając aż wszyscy wyjdą, żeby móc się wymknąć niepostrzeżenie. Miał już plany co chce robić w najbliższej przyszłości.
Gdy nikogo już nie było, syn Posejdona zaczą się skradać przez jeden z pokoi aby uciec z przyjęcia ale kiedy się odwrócił ujrzał Here patrzącą na niego ze swego tronu.
Percy spią się, ale potem ruszył niespodziawanie do jej tronu i skłonił się .
- Pani Hera, zastanawiam się czy mogę prosić o chwilę twojego czasu.
Bogini zmrużyła oczy lecz jednocześnie skineła lekko głową.
- Chciałem tylko przeprosić za to, co mówiłem w zeszłym roku po poszukiwaniach w labiryncie. Tak naprawdę nie zgadzałem się z tym, co Annabeth powiedziała , ale byłem naiwny i głupi. Bardzo mi przykro za to, co powiedziałem. - Percy wyjaśnił. Ukłonił się i ruszył do wyjścia, ale został zatrzymany przez królową bogów.
- Zaczekaj Perseuszu - zawołałą Hera
Półbóg odwrócił  się i spojrzał na boginie, spodziewając się zostać spalonym.
- Wierzę, że starasz się uniknąć przyjęcia, mam racje ? - zpytała Hera.
Percy skiną niepewnie.
-  W takim razię, pomogę ci i dziękuje za przeprosiny. - Żona Zeusa powiedziała z uśmiechem, zanim pstrykneła palcami i Perseusz znikną.
Syn Posejdona pojawił się wewnątrz pustego Obozu Półkrwi. Percy poczuł ulge, mając świadomość, że nikt nie zobaczy jego ucieczki. Szybko wszedł do domku Posejdona i zabrał ubrania, współczesne piniądze, drachmy i broń. Złapał kawałek papieru i napisał krótki list skierowany do Chirona. Potem opuścił domek i wszedł do pawilonu jadalnego, gdzie przekonał kilka nimf aby dały mu trochę jedzenia na podróż. Następnie wrzucił kilka kawałków do ognia.
- Dla Pani Hery. Dziękuje za zabranie mnie z Olimpu. - Percy mrukną przed pobiegnięciem do dużego domu, w którym zostawił notatkę dla Chirona.
Półbóg spojrzał na obóz po raz ostatni, zanim udał się do granicy. Po chwili zabawy z Peleusem, syn Posejdona odwrócił się plecami do miejsca, które uważał za dom przez ostatnie cztery lata, nie wiedząc, kiedy i czy w ogóle go jeszcze zobaczy.
przerwanie lini (co oznacza : jakiś czas później XD )
Następnego ranka, kiedy Chiron wrócił do obozu Półkrwi, został przywitany listem, który wysłał ukłucie bólu w jego serce.
Drogi Chironie,
Chcę powiadomić Cię, iż nie będe przebywał w obozie przez pewien czas. Po tym wszystkim, co wydażyło się wczoraj zdezydowałem się spęcić trochę czasu w podróży. Potrzebuje go aby upożądkować swoje emocje. Prosze, nie myśl, że jestem zły na ciebie lub kogokolwiek. Jesteś jak ojciec dla mnie i a obozowicze jak bracia i siostry. Potrzebuje tylko trochę czasu dla siebie. Proszę, nie szukaj mnie. Wrócę, kiedy przemyśle pewne rzeczy. Dziękuje za wszystko Chiron i proszę abyś powiedział obozowiczom, że mi przykro.
Dziękuje ci,
Percy Jackson
***************************************************************************
Mam nadzieje, że się podobało. Przepraszam za błędy których pewnie było sporo i za wszystkie powtórzenia, które gdyby zobaczyła  moja polonistka to dostała by zawału :) ale były one winą autorki, ja starałam się używać jak najwięcej zamieników. Efekt sami oceńcie i nie zapomnijcie o kamentarzach .

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Wstęp

Opowiadanie orginalnie napisała :  Anaklusmos14

Czempion królowej

Percy został zdradzony przez osobe której ufał najbardziej. Zagubiony, zniknął bez śladu. Wraca jako inny człowiek, związany z najmniej spodziewaną boginią. Nie HO*... jeszcze. Co zrobi gdy nowe zgrożenie wzrośnie ? Będzie walczył ? Brak percabeth w tym ff.

HO- Herosi olimpijscy


Orginał : https://www.fanfiction.net/s/8948741/1/The-Queen-s-Champion